Google znowu zabrało się za polskie SWL-e?

Analizując statystyki ilości domen w gotlinku i w ewebie w ostanom tygodniu ( a dokładnie od 17 marca) można zauważyć radykalny spadek ilości domen. Spadek ilości domen w gotlinku jest podobny jaki obserwowaliśmy 24 lutego.

Z wypowiedzi na forum gotlinka http://www.gotlink.pl/forum/topic/3211-widze-ze-nowa-fala-banow-przyszla/ niema jasnej odpowiedzi czy to własna redukcja zasobów czy ewentualnie ponowne działanie google wymierzone w systemy wymiany linków.

 A jakie jest Wasze zdanie?

A tak prezentują się statyki ilości domen w gootlinku

Statystyki systemu   System wymiany linków GotLink.pl

A tak prezentują się statystyki ilości domen w eweblinku

Statystyki systemu e Weblink   System Wymiany Linków Reklamowych   e Weblink

11 replies
  1. Paweł Rabinek
    Paweł Rabinek http://www.redseo.pl/

    Coś jest na rzeczy. Spadki są spore i jednoczesne w obu systemach. Wariant, że ktoś odpiął swoje spore zaplecze od systemów jest mało prawdopodobny.

    Odpowiedz
    • Tomasz Wydra
      Tomasz Wydra

      Tomku i Ciebie jest mały spadek. Więc bardziej dotyczy gotlinka. Pytanie jest na forum got-a ale brak odpowiedzi.
      Pytanie to jak wygląda u Was skąd cały czas spadki ilości domen?

      Odpowiedz
  2. xann
    xann http://www.xann.pl

    Ogólnie dzięki jednemu człowiekowi cały naród myśli ze to atak na Polskie dwa SWL, a to plotka która w miarę powtarzania stała się wiarygodna.
    Czytając PIO można się zorientować ze znikają katalogi i precle też nie podpięte pod systemy no ale o tym mało kto trąbi bo to nie jest ciekawe, tutaj odsyłam do info które w mare rzetelnie opisuje co wyleciało i co wylatuje http://www.silesiasem.pl/google-zbanowal-strony-wydawcow-a-nie-systemy-linkow

    I radzę iść tym tropem ale jak komuś pasuje może mówić o nagonce na SWL 🙂

    Odpowiedz
    • Paweł Rabinek
      Paweł Rabinek http://www.redseo.pl/

      Wykresy lecą w dół bez względu na to jaka jest przyczyna i to jest fakt. Pytanie tylko czy to aby na pewno osłabia SWL czy może jednak go wzmacnia wbrew pozorom. Jeżeli lecą bany na śmieciowe zaplecze, to znaczy, że w systemie zostają tylko lepsze strony. A więc pomimo spadku ilości domen, może być tak, że ogólna skuteczność SWLa wzrośnie, bo pozostaną tylko lepsze stronki 🙂

      Odpowiedz
  3. Mariusz
    Mariusz http://techformator.pl

    Właściciele SWL nigdy się szczerze nie wypowiedzą w tej kwestii, zależy im na tym by utrzymać dezinformację w tej materii jednocześnie zachowując pozory utrzymywania się na wodzie.

    Banowanie stron wydawców to nic innego jak walka z SWLami, a pisanie bzdur w stylu Wieliczki że to nie walka z SWLami to bujda na resorach.

    Człowieku jak niby chcesz walczyć z SWLami? Poprzez konsekwentne wycinanie z indeksu stron emitujących linki – ot cała filozofia a zaprzeczanie że banowanie stron wydawców nie jest wymierzone w SWL jak już napisałem jest ściemą Wieliczki.

    Wbijcie sobie to do głów, algorytmiczne wykrycie witryny z SWLem to nie jest bajka tylko fakt.

    Dlaczego Google nie zbanuje wszystkiego od ręki? Dlatego że zawsze istnieje ryzyko popełnienia błędu. W przypadku algorytmicznego wykrywania SWLi określa się prawdopodobieństwo wystąpienia, nie ma czegoś takiego jak TAK ta strona na 100% uczestniczy w wymianie linków, chyba że wbija się w klasyczny schemat podobnie jak to jest przy filtrach algorytmicznych. Można określić prawdopodobieństwo z dokładnością do 99% dlatego też każdy tego typu wynik musi być zweryfikowany przez żywą osobę i odpowiednio zakwalifikowany. Program i algorytm może zawęzić zakres danych znacząco odciążając ludzi, ale nigdy nie będzie w stanie powiedzieć na 100%, że dana strona emituje linki. Mimo to ograniczając ilość danych można i tak wyciąć większość tego typu śmieci z Internetu.

    Odpowiedz
  4. Piotrek
    Piotrek http://www.ajkomp.pl

    To co napisał Paweł Rabinek to święta prawda – statystyki mogą iść w dół, wycięli słabe strony, SWL są jeszcze mocniejsze…

    Odpowiedz

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *